piątek, 18 sierpnia 2017

Krótki top, jeansowa spódniczka i szpilki.

Przed wylotem na urlop zrobiłam dla Was dwa zestawy zdjęć, prezentujących mój strój dnia. Nie spodziewałam się, że tak szybko uda nam się wylecieć i stąd zdjęcia pojawiają się dopiero po naszym powrocie. Mogę być na nich bardzo blada w porównaniu do tego, co pokazuję teraz na instagramie. Opaliłam się wyjątkowo mocno, nigdy chyba, aż tak nie byłam opalona. Jestem osobą, która raczej słabo się opala, a tym bardziej nie na brąz. Kilka dni przed urlopem kupiłam tabletki wspomagające opalanie beta - SOLAR i mogę je polecić z całym sumieniem.

Wracając do stylizacji, to nawet latem stawiam na stonowane kolory. Biała spódniczka z bonprix to mój hicior i, mimo że jest mi trochę luźna, to ratuję ją wąskim paskiem. Tego lata zapełniłam swoją szafę o krótkie topy, które pasują do spodenek i spódnic z wysokim stanem. To w takich bluzkach możecie mnie spotkać najczęściej. Świetnie wydłużają niską sylwetkę i podkreślają talię. Cała stylizacja została utrzymana w beżowej kolorystyce. Również buty, to delikatne i eleganckie sandały na szpilce, które dorwałam w primamoda. Tego lata wiązane sandały królują na moich nogach. Te mimo wysokości są bardzo wygodne i co najważniejsze, nie odparzają stóp. Z czym mam często problem latem. Aby całość nie była zbyt mdła, wybrałam czarną torebkę, uwielbiam te na długim pasku i to właśnie one pojawiają się u mnie najczęściej.

Mój urlop dobiega końca, te dwa tygodnie minęło bardzo szybko, a ja po całych tych dniach mam dla Was masę zdjęć. Pierwszy wpis dodałam kilka dni temu, kolejna fotorelacja z urlopu na Majorce pojawi się w niedziele, a w niej z 30 fotek, tak więc czekajcie na nowy wpis. Wczoraj byłam zregenerować przesuszoną skórę na mezoterapii i dzisiaj wygląda już znacznie lepiej. Staram się wykorzystać ostatnie dni od pracy na maxa.
jeansowa spódnica, sandały na szpilce, primamoda, sandał beżowe, szpilki na lato, stary browar, poznan, fashion, hm, krótki top na lato,

wtorek, 15 sierpnia 2017

Plaża, słońce, bikini - czyli tydzień na Majorce.

Dzień dobry! Właśnie wróciliśmy z naszej podróży poślubnej. Było cudownie i beztrosko, jak to zwykle bywa na urlopach. Nasz urlop jeszcze trwa, więc może uda nam się gdzieś jeszcze pojechać, kto wie? Majorka, ach..... cudowne plaże, obsadzone palmami niczym te na Dominikanie.

Na Majorce trafiliśmy do miejscowości Port d'Alcúdia, czyli do portowej części Alcudii. W Port d'Alcúdia znajduje się piękna, piaszczysta plaża, na której jest mnóstwo urokliwych palm. Mięciutki piaseczek, codziennie orany i aż 12 km cudownej plaży. Przyznam szczerze, że nie udało nam się zajść do końca plaży na Majorce, ale w połowie już prawie byliśmy. Woda ciepła, popołudniami była wręcz za ciepła, co nie dawało możliwości żadnego schłodzenia. Z hotelu do plaży mieliśmy tylko 200 metrów, więc prosto po śniadaniu braliśmy ręczniki i rozpoczynaliśmy plażowanie, które kończyliśmy gdzieś około godziny 13. Potem obiad i po południu zaczynała się u nas sjesta - krótka drzemka we wczesnych godzinach popołudniowych, często po obiedzie. U nas była to sjesta bez drzemki, przy drinku na leżaku. Sjeste kończyliśmy kąpielą w przyhotelowym basenie i po kolacji wyruszaliśmy na miasto, gdzie dopiero wieczorem zaczynało się dużo dziać. 

Temperatury nie były jakieś przesadne. Gdzieś w granicach 30 stopni, na Krecie mieliśmy upały blisko 40 stopni. Jednego dnia nawet uraczył nas deszcz, co często się zdarza w Hiszpanii i to był chyba jedyny dzień, którego nie spędziłam na kąpielach w morzu. Kapelusz + bikini, ten strój towarzyszył mi prawie cały urlop. Te zdjęcia robiliśmy pierwszego dnia, więc jestem tutaj strasznie blada, co oczywiście już się zmieniło. Z Majorki przywiozłam piękna, brązową opaleniznę. 
Majorka, Mallorca, Majorka plaża, Port de alcudia, alcudia beach, alcudia plaża, tui, hiszpania urlop, hiszpania tui, majorka tui, bikini, calzedonia,

sobota, 5 sierpnia 2017

Wylatujemy na urlop. Podróż poślubna na Majorce.

Dzisiaj rozpoczynamy nasz upragniony i utęskniony urlop, na który z niecierpliwością czekaliśmy od ślubu. To takie nasze małe tegoroczne wakacje i zarazem podróż poślubna. W zeszłym roku urlop mieliśmy na przełomie maja i czerwca, wtedy jako kierunek obraliśmy Grecję, a dokładnie wyspę Zakynthos, o czym pisałam na blogu, wrzucając masę zdjęć. Dwa lata temu także byliśmy w Grecji, jednak wtedy był to lipiec i skorzystaliśmy z typowego last minute z powodu brzydkiej pogody w Polsce podczas naszego urlopu. Nasza wizyta w biurze podróży z 1 dniem urlopu zaprowadziła nas na wakacje na Kretę. To był typowy last, wakacje kupowaliśmy w sobotę, wylot był już w niedzielę

Tym razem kierunek też mnie zaskoczył. Marzyły mi się Włochy, dokładnie Sycylia i w sumie tylko o tym kierunku myślałam, jednak w ostatnim momencie zdecydowaliśmy się na gorącą Majorkę. Odpychała mnie Hiszpania z powodu dużych hoteli, takie molochy mnie nie przekonują. Jednak udało się znaleźć całkiem kameralny, dosłownie 100 metrów od plaży, która ma aż 12 km długości.

Walizki już spakowane, uszykowałam bikini, wylatujemy jutro, tzn. dokładnie dziś w nocy. W niedzielę będziemy już na miejscu, wracam do Was po 14 sierpnia, tak więc śledźcie mnie na instagramie, gdyż na pewno będzie nas tam dużo.
mallorca, majorka, wakacje na majorce, tui majorka, itaka majorka, wczasy majorka, wczasy hiszpania, tui hiszpania, itaka hiszpania, lifestyle,

środa, 2 sierpnia 2017

Masło orzechowe, czyli mój sposób na zdrową przekąskę.

Fenomen masła orzechowego poznałam już jakiś czas temu. Traktuję je jako przekąskę, zazwyczaj jem bezpośrednio łyżeczką, bądź jako dodatek do deserów, omletów czy suchego pieczywa. Masło orzechowe można spokojnie zrobić bardzo łatwo samemu, ale trzeba mieć do tego odpowiedni sprzęt, najlepiej blender wysokoobrotowy lub malakser. Robiąc masło domowej roboty mamy 100% pewności, że nie ma w nim dodatku oleju, soli czy cukru. Sami również możemy wybrać czy chcemy masło z kawałkami orzechów, czyli typu "crunchy" czy raczej wolimy gładką pastę.

Sama jednak wolałam poszukać odpowiedniego masła, składającego się w 100% z orzechów. Jestem zbyt leniwa i ciężko mi w całym dniu znaleźć czas na szaleństwo w kuchni, aby móc zrobić masło domowej roboty. Postanowiłam znaleźć opcję odpowiednią dla mnie. Odwiedzając codziennie sieć sklepów Piotr i Paweł, na jednej z półek dostrzegłam masło Primavika. Zerkając na skład, zauważyłam - 100 % orzechów i ani więcej innego składnika. Kupiłam, okazało się mega pyszne i przede wszystkim zdrowe. Primavika to nie tylko masła typu smooth, ale również crunchy, które uwielbiam jako przekąskę w ciągu dnia. Dla urozmaicenia mamy dostępne również masełka o różnych smakach: piernikowe, z chilli oraz z pieprzem. Możemy też wybrać rodzaj orzechów, które chcemy znaleźć w słoiczku: nerkowca, laskowe czy arachidowe. To jednak nie wszystkie masła, które oferuje Primavika. Asortyment jest naprawdę duży i tak jak wspomniałam wcześniej - zdrowy!

Co dobrego kryją w sobie orzechy:
*zawierają jedno- i wielonienasycone kwasy tłuszczowe,
*zawierają witaminę E, zwaną witaminą młodości
*wspomagają pracę układu nerwowego, pamięć i koncentrację
*poprawiają stan skóry, włosów i paznokci, mają mnóstwo cynku
*mają sporo białka i błonnika, a także witamin z grupy B i składników mineralnych (fosfor, magnez, żelazo, wapń, potas!, cynk, sód) wpływa to korzystnie na odchudzanie.
Masło orzechowe spożywam głównie samodzielnie łyżeczką, bądź na tosty. Uwielbiam również z bananami, omletami czy naleśnikami. Dla mnie to świetny zamiennik słodyczy, dzięki temu unikam czekolady i cukierków. Oczywiście wszystko z umiarem.
fit, dieta, odchudzanie, masło orzechowe, jakie masło orzechowe najlepsze, jakie masło orzechowe wybrać, masło orzechowe dieta, beauty, sport, primavika, masło orzechowe primavika, masło orzechowe fit,